niedziela, 24 marca 2013

Kuroshitsuji


Tytuły alternatywne: Black Butler, 黒執事
Gatunek:  horror, komedia, akcja, shounen
Liczba odcinków: 24
Rok wydania: 2008
Muzyka: Taku Iwasaki
Opening: SID - Monochrome no Kiss; SID - Monochrome no Kiss (dwie różne części utworu)
Ending: Becca - I'm alive; Kalafina - Lacrimosa
Seiyuu: Ciel Phantomhive - Maaya Sakamoto; Sebastian Michaelis - Daisuke Ono; Grell Sutcliffe - Jun Fukuyama; Madame Red - Romi Paku; Elizabeth Middleford - Yukari Tamura; Bard - Hiroki Touchi; Mey-Lin - Emiri Katou; Finian - Yuuki Kaji; Tanaka - Shunji Fujimura; Lau - Kouji Yusa; Ran Mao - Sayuri Yahagi; Undertaker - Junichi Suwabe

     Kuroshitsuji oglądałam już dłuższy czas temu, zanim zaczęłam czytać mangę i dowiedziałam się, że anime ma z nią niewiele wspólnego. No ale o tym później ^-^.
     Akcja Kuroshitsuji toczy się w XIX-wiecznej Anglii. Ciel Phantomhive jest 12-letnim angielskim arystokratą, który mieszka w pięknej, wielkiej posiadłości wraz ze swoim lokajem Sebastianem oraz służbą - kucharzem Bardem, niezdarną pokojówką Mey-Lin, ogrodnikiem zwanym Finny i majordomusem panem Tanaką, którego podstawowym zajęciem jest picie herbaty. Ciel, mimo młodego wieku, jest głową rodziny Phantomhive, spadkobiercą i właścicielem firmy zabawkarskiej Funtom. Jego rodzice bowiem zginęli w pożarze ich posiadłości parę lat wcześniej. Chłopca także spotkała wtedy krzywda, w efekcie czego przywołał demona - Sebastiana Michaelisa, z którym zawarł kontrakt. Od tego momentu stał się on jego wiernym kamerdynerem, gotowym spełnić każdy jego rozkaz. Nie robi tego jednak bezinteresownie - w zamian po tym, jak pomoże chłopcu w zemście za to, co go spotkało, otrzyma jego duszę.
     Oprócz zarządzania spółką Funtom, Ciel ma także zgoła inne zajęcie. Jest tzw. "psem królowej", wiernie oddanym Jej Wysokości królowej Wiktorii. Zajmuje się rozwiązywaniem podejrzanych zagadek kryminalnych, szczególnie tych, w które zamieszane jest podziemie. Przy tym, a także przy wielu innych okazjach, skrzętnie wykorzystuje niemal nieograniczone zdolności Sebastiana, z premedytacją rozkazując mu wykonywanie rzeczy czasem praktycznie niemożliwych. Demon jednak na każdy z jego rozkazów odpowiada słynnym "Yes, my lord" i spełnia je bardzo dokładnie i... dosłownie, często robiąc na złość swojemu paniczowi. Wbrew pozorom i Ciel i Sebastian mają wcale nie nadmiernie sympatyczne charaktery i uwielbiają być wredni dla siebie nawzajem.
     Akcja toczy się głównie wokół kolejnych zagadek rozwiązywanych przez hrabiego Phantomhive wraz ze służącym mu demonem, a także jego chęci zemsty.
     Czy Cielowi uda się dokonać zemsty? Jak potoczą się losy jego i jego demonicznego kamerdynera? Czy Sebastian będzie w stanie wykonać każdy rozkaz swojego pana? Kim naprawdę okażą się bliscy, a także nowo poznane osoby? Tego wszystkiego dowiecie się już, oglądając tę całkiem ciekawą serię, która ma jednak także swoje minusy ;).
     Zanim przejdę do minusów, może wspomnę o plusach. Według mnie absolutnie na plus są przebarwne postaci, z których każda jest na swój sposób charakterystyczna. Od przystojnego, tajemniczego i potrafiącego wszystko Sebastiana, mającego równocześnie wredny charakterek, oraz jego równie cynicznego młodego panicza, przez Lau, który oficjalnie jest członkiem chińskiej spółki handlowej, a bardziej prywatnie członkiem także londyńskiego podziemia, po Madame Red, która także skrywa swoje mroczne tajemnice lub Undertakera, grabarza, który w zamian za informacje każe się rozweselić, a gości swojego zakładu pogrzebowego częstuje ciasteczkami w kształcie kości. Jedną z najbardziej popularnych postaci jest także Grell, ale o nim dowiecie się więcej sami ;). W anime pojawia się także Elizabeth - słodka i urocza narzeczona Ciela, która uwielbia wszystko, co słodkie i urocze, a nieco później także hinduski książę Soma i jego sługa Agni. No ale nie będę Wam więcej spoilerować ;D.
     Co do plusów, to sporym na pewno jest bardzo ładna, staranna kreska, niemal identyczna jak w mandze, dopracowani bohaterowie i ich misterne stroje, idealnie pasujące do czasów wiktoriańskiej Anglii. Swoją drogą, stroje projektowała autorka mangi Yana Toboso (a przynajmniej wiem, że stroje noszone przez Ciela, co do reszty postaci nie dam sobie ręki uciąć ^-^').
     Przyznam szczerze, że muzyka nie zapadła mi za bardzo w pamięć, może jest to kwestią tego, że oglądałam to anime stosunkowo dawno. Jednak bardzo lubię drugi ending - Lacrimosę - jak i sam zespół Kalafina.
   Plusy plusami, ale skoro już wspomniałam coś o mandze... Dla tych, którzy mangi nie czytają, być może nie jest to niczym złym, wielu czytelnikom oryginału też może to nie przeszkadzać, jednak większość akcji anime nijak się ma do mangi. Część wątków z mangi w ogóle nie pojawia się w serii i na odwrót - niektóre wydarzenia mające miejsce w anime nie występują w oryginale lub wyglądają trochę inaczej. Jest to oczywiście w pewnym stopniu normalne, wiadomo bowiem, że ciężko byłoby całą mangę wcisnąć w anime. Zdarzają się oczywiście serie typu Naruto, w których jest to normą, ale nadal to nie za często zjawisko. Mimo to anime Kuroshitsuji ma uboższą fabułę od mangi, na czym ta produkcja trochę traci. Na razie nie wspominam tu o drugiej serii, która jest już zupełnie oderwana od oryginału, o tym w osobnym poście ^-^".
     Mimo ogólnego odbiegania od mangi i zubożenia o część fabuły, Kuroshitsuji jest ciekawym, trochę mrocznym anime, nie pozbawionym także humoru. Ja osobiście uwielbiam wszelkiej maści sytuacji, gdy Ciel i Sebastian robią sobie nawzajem na złość ^-^. Część fanek (szczególnie yaoistek) dopatruje się dwuznaczności w relacjach tych dwóch bohaterów. Cóż, zarówno Yana Toboso, jak i twórcy anime mają skłonności do tworzenia czasem nieco... dziwnych sytuacji między hrabią a jego kamerdynerem, jednak ja osobiście nie uważam, by miało to jakieś głębsze znaczenie ;). Wiadomo, że absolutnie najpopularniejszą postacią z Kuroshitsuji jest Sebastian, ubóstwiany przez wiele fanek (w tym także bardzo lubiany przez Kayę), ale spore grono wielbicieli ma także Grell czy Undertaker, a także Ciel. Ja osobiście jestem największą fanką tego ostatniego, aczkolwiek dość... specyficznego grabarza także bardzo lubię (do Misaki Takanashi - tak, wiem, ile Ciel ma lat, nie, nie jestem pedofilką i dalej będę się pedofilstwa wystrzegać ;D).
     Poniżej wstawiam opening, który może zachęci kogoś do obejrzenia tej serii :).


Klasycznie u mnie tym razem z ponad dwugodzinnym poślizgiem, ale mam wytłumaczenie! Za bardzo wciągnęła mnie nauka do sprawdzianu z historii...

7 komentarzy:

  1. Cóż, na samym początku próbowałam obejrzeć Kuroshitsuji.. i jakoś mi nie wyszło. Może jak skończę Hellsinga, to znów się wezmę za e anime :)
    A co do recenzji, bardzo ładnie napisana, więcej *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gomen za błąd - nie "e", tylko "te" :P

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że mnie bardziej podoba się manga od anime i niezbyt podeszła mi druga seria, ale o niej będzie osobna recenzja ^-^'. Jeślibyś miała czas i ochotę, to poleciłabym Ci właśnie mangę, skoro anime szło Ci raczej opornie. Ja aktualnie powoli zbliżam się do końca Durarary i dalej przymierzam się do K-Project... Tym bardziej ciężko mi ocenić, czy warto, że o K-Project są bardzo różne opinie ^-^".
      Dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba ^-^". A więcej już za tydzień, tym razem w wykonaniu Kayi ;D.

      Usuń
  2. Ciii~ W Kuro-chan nie ma pedofilii xD
    Osobiście uwielbiam Ciela i... Lizy za zwariowaną osobowość xd A Undertaker to mistrz *^* Niby było to jedno z takich anime, które straciły w moich oczach przez zbytnie wybujałe fantazje gimnazjalistek, ale jednak mam u siebie pierwszy tomik mangi, który mogę czytać całe wieki. Teraz tylko resztę dostępnych w Polsce wykupić i będzie gites. Chociaż jak dla mnie koniec drugiej serii był dość... przewidywalny xD
    Plusem serii na pewno jest grafika i te boskie oczka Ciela *_* Kto nie obejrzał, niech obejrzy. Nie jest to u mnie za wysoko, ale zwykle lepiej wiedzieć o co w jakim anime chodzi ^_^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak xD
      Lizzy miała swoje momenty xD Ciela też uwielbiam, zwłaszcza, gdy jest taki perfidnie złośliwy, szczególnie dla Sebastiana xD Undertaker jest genialny!
      Co do wybujałych fantazji, to Kurosh rzeczywiście padł ofiarą ich zmasowanego ataku, no ale... Tak to już bywa z anime, w których pojawiają się bishe (np. wszechpopularny Sebastian). Ja mam wszystkie tomy mangi, czytam na bieżąco i uważam, że warto, zwłaszcza, że, według mnie, manga jest ciekawsza od anime. Tylko trzeba liczyć się z tym, że bywa trochę makabryczna.
      Taak, grafika cudna, oczka Ciela też, a ja jeszcze uwielbiam wszelkiej maści jego stroje, nie mogę się na nie napatrzeć, w mandze zresztą też ;D
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Ja kocham Sebastiana i Undertekera, ubóstwiam <3 a recenzja bardzo fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sebuś i Undertaker są kochani <33 Ale Claude też niczego sobie B)

    OdpowiedzUsuń