niedziela, 26 maja 2013

Gomen ne

Chciałam Was wszystkich przeprosić, ale recenzja nie pojawi się w ten weekend. Za tydzień wyjeżdżam na miesiąc i mam trochę nauki, muszę wszystko zaliczyć przed wyjazdem, także przepraszam Was za to. Postaram się dodać recenzję jeszcze w ciągu tygodnia, ale nic nie obiecuję. Na czerwiec oddaje Was w ręce Shi : )

poniedziałek, 13 maja 2013

Pytanie XII

No i oczywiście kolejne pytanie, już XII! ^-^ Na wstępie chcę powiedzieć, że limit odpowiedzi wynosi 10 tytułów, a odnosi się do pytanie:

Jakie jest Wasze ulubione/ukochane anime?

Mam wrażenie, że będzie tu pogrom i że się postaracie. ; )
Wyniki przedstawi Shi za dwa tygodnie!

Pytanie XI - wyniki

Aaa... Gomen nasai! Zupełnie o tym zapomniałam! ^-^" Przepraszam Was!
Tak jak napisała Shi pytania, odpowiedzi i recenzje będą pojawiały się co dwa tygodnie, długo o tym rozmawiałyśmy i stwierdziłyśmy, że tak będzie najlepiej. A teraz wracając do sedna... pytanie XI brzmiało następująco:

Jaki jest Wasz ulubiony japoński wykonawca?

A oto wyniki:
1. Shikata Akiko

I to byłoby na tyle w tym temacie... myślałyśmy, że będzie tego więcej ^-^'

niedziela, 12 maja 2013

Chobits


Tytuły alternatywne: ちょびっツ
Autor: zespół Clamp
Gatunek: komedia, romans, ecchi
Liczba tomów: 8
Rok wydania: 2001

     Zgodnie z planem, recenzja jest po dwóch tygodniach i po mojemu będzie po północy, bo dzisiaj miałam trochę roboty. Wywaliłam wszystko z szafy... Uff... Mam dość...
     No a tym razem tak na odmianę - manga! Anime Chobits nie oglądałam, oglądała je tylko Kaya. Do tej mangi mam pewien sentyment, bo była to pierwsza manga w moim życiu, jaką przeczytałam. Byłam wtedy w szóstej klasie podstawówki i zaczęłam czytać ją pod ławką na angielskim... Można sobie wyobrazić moją minę, gdy jako niewinne 12-letnie dziecko, zaczęłam czytać pierwszą w życiu (i na razie ostatnią) mangę ecchi. No ale mniejsza o moje wspomnienia o zgorszeniu, do rzeczy xD
     Akcja Chobits toczy się w Japonii w niedalekiej, bliżej nieokreślonej przyszłości. Główny bohater, młody chłopak nazwiskiem Hideki Motosuwa, nie dostaje się na studia i postanawia przeprowadzić się do Tokyo, gdzie zaczyna uczęszczać na kurs przygotowawczy, a także pracować. Mimo to wyraźnie mu się nie przelewa. Chłopaka nie stać nawet na najzwyklejszy komputer, podczas gdy wszędzie na ulicach widzi mieszkańców miasta w towarzystwie humanoidalnych komputerów. Tego typu technologie są na porządku dziennym i androidy towarzyszą większości ludzi, w jakimś stopniu niejednokrotnie zastępując im przyjaciół, rodzinę czy ukochanych. Pewnego razu jednak do Hidekiego pozornie uśmiecha się szczęście i znajduje na śmietniku... komputer. Humanoidalnego peceta w formie ślicznej, młodej dziewczyny o niesamowicie długich blond włosach. Niewiele myśląc, Motosuwa zabiera laptopa do domu i postanawia go włączyć. Już tu zaczynają się schody, ponieważ nigdzie nie może znaleźć włącznika. W końcu odnajduje go w miejscu, które usilnie próbował ominąć w swoich poszukiwaniach. Jednak to nie koniec, a zaledwie początek kłopotów. Komputer włącza się, ale jedynym słowem, które dziewczyna potrafi wypowiedzieć, jest "chii". Hideki nie jest w stanie znaleźć żadnych informacji o tym modelu komputera i jest zmuszony do samodzielnego zajęcia się androidem. Nadaje dziewczynie imię Chii i, nie bez przeszkód, zaczyna uczyć ją normalnego zachowania i mowy. Z czasem sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że Chii nie jest zwykłym komputerem, zaś i ona i jej właściciel zaczynają czuć do siebie coś więcej niż tylko sympatię...
     Bohaterów jest sporo, a każdy z nich czymś się od siebie różni. Po jakimś czasie poznajemy zdolnego, bogatego chłopca imieniem Minoru, którego dom pełen jest niemalże półnagich dziewcząt-komputerów, będących na każde zawołanie. Swoje tajemnice, jak niemal każdy w tej mandze, skrywa także sympatyczna dozorczyni domu, w którym mieszka Hideki. On sam jest kolekcjonerem świerszczyków i uwielbia miłe i urodziwe kobiety. Zarówno miłą, jak i urodziwą dziewczyną jest także pracująca z nim Yumi, która zaczna czuć do chłopaka coś więcej niż do zwykłego kolegi z pracy. W mandze występuje także wiele innych postaci, m. in. komputery, jak chociażby Mirabelka, komputer o kształcie małej kobietki, należący do kolegi Hidekiego, Hiromu. Jest pełna energii, zaprzyjaźnia się z Chii, a każdy dzień rozpoczyna od ćwiczeń gimnastycznych.
     Chobits jest pełen niedopowiedzeń, sekretów poszczególnych bohaterów, które z czasem wychodzą na jaw, a także, często smutnych, historii o miłości, także pomiędzy człowiekiem a komputerem. Mimo to seria ta ma szczęśliwe zakończenie, którego jednak nie będę Wam zdradzać ;).
     Kreska jest naprawdę ładna i staranna, postaci są przedstawiane szczegółowo, a każda z nich jest charakterystyczna zarówno z wyglądu, jak i z charakteru.

     Jeśli ktoś z Was czytał tę mangę, to jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, jeśli zaś nie - myślę, że mogę śmiało polecić ją fanom komedii romantycznych i ecchi :).

niedziela, 5 maja 2013

Info

Jak widzicie, dzisiaj zamiast recenzji mamy notkę informacyjną. A recenzji można spodziewać się za tydzień. Otóż... Od teraz wszystkie posty (recenzje, pytania i ich wyniki) będą pojawiać się CO DWA TYGODNIE. Będzie tak z paru przyczyn, m.in. z powodu tego, że i ja i Kaya mamy sporo nauki, a czasu wolnego niestety nam nie przybywa. Ma to też taki nieco mniej oficjalny powód, a mianowicie obie mamy wrażenie, że znacznie większym powodzeniem cieszą się pytania niż recenzje, a to właśnie recenzje są główną treścią tego bloga. Tak szczerze - nie raz jest tak, że napisanie recenzji zajmuje nam całkiem sporo czasu, czasem trzeba się trochę namyśleć, żeby przedstawić Wam ogólny zarys akcji, a przy tym nie spoilerować, samo znalezienie obrazka z "logiem" anime też potrafi zająć chwilę, a każdy pisany przez nas tekst jest przez nas sprawdzany, właściwie ja sama robię na blogu za kogoś w rodzaju korektorki, bo sprawdzam wszystkie nasze teksty i nie raz je poprawiamy, konsultujemy się przy tym, głowimy, jak coś napisać. To wszystko zajmuje trochę czasu, wymaga włożenia w to jakiegoś wysiłku, nie raz przekopania Google'a czy Youtube wzdłuż i wszerz. Ostatnio, by wstawić opening do pominiętej przez czytelników recenzji Durarary!!, Kaya ściągnęła skądś oryginalny opening, potem mi go przesyłała i tak okrężną drogą wstawiałyśmy go na bloga, bo, najprawdopodobniej przez wzgląd na prawa autorskie, nie dał się wstawić do postu w inny sposób. Powiedzmy sobie szczerze... Nie zawsze też aż tak bardzo chce nam się siedzieć cały sobotni wieczór nad recenzją, dlatego też będziemy je pisać co dwa tygodnie, by móc na spokojnie przygotować sobie tekst. Pisząc nasze recenzje, próbujemy też trafić w to, co akurat chcieliby przeczytać nasi czytelnicy. Jak to ostatnio było chociażby z recenzją Zero ^-^.
Nie piszę tego wszystkiego po to, by pomarudzić, ale dlatego, że autor bloga też człowiek, nie zawsze ma siłę i ochotę na pisanie, a przeważnie jednak miło, gdy ktoś przynajmniej jakoś skomentuje taką recenzję, bo jesteśmy bardzo ciekawe Waszych opinii i bardzo zależy nam na naszych czytelnikach.